Co uprawiano na Podhalu: owies, ziemniaki, kapusta i inne rośliny górala

Blog · Kuchnia Podhala

Co uprawiano na Podhalu: owies, ziemniaki, kapusta i inne rośliny górala

Rolnictwo na Podhalu zawsze było walką z naturą. Krótkie lato, chłód i kamienista gleba sprawiały, że górale mogli liczyć tylko na rośliny naprawdę wytrzymałe. To one decydowały o tym, co znajdzie się w garnku. Zobaczmy, co konkretnie rosło na podhalańskich polach i dlaczego akurat te uprawy przetrwały wieki.

Rolnictwo na przekór naturze

Gleby Podhala, z domieszką torfu, gliny i madów, nie należały do żyznych, a wysokość i klimat dodatkowo utrudniały uprawę. Już w średniowieczu trudne warunki osadników, lichą glebę i ostry klimat brano pod uwagę przy ustalaniu obciążeń na rzecz Kościoła, obniżając im dziesięcinę. Na najbardziej stromych stokach opłacało się uprawiać właściwie tylko dwie rośliny: ziemniaki i kapustę.

Owies, król podhalańskich pól

Najważniejszym zbożem był owies. Znosił górski klimat lepiej niż inne zboża i stanowił podstawę wyżywienia wiejskich rodzin. To z mąki owsianej powstawały codzienne bryjki, kluski i placki. Owies był tak ważny, że wiązano z nim nawet obrzędy: do wysiewanego ziarna dodawano ziarno poświęcone w dniu świętego Szczepana.

Jęczmień i jarzec

Obok owsa siano jęczmień, który był na Podhalu uprawiany jeszcze do lat sześćdziesiątych XX wieku. Często wysiewano go w płodozmianie, na polu po zebranych ziemniakach. Uprawiano też jarzec, czyli jare zboże. Te zboża uzupełniały owsianą podstawę i dawały ziarno oraz słomę na paszę.

Ziemniaki, czyli grule, które zmieniły wszystko

Choć dziś wydają się odwieczne, ziemniaki, po góralsku grule, rozpowszechniły się na Podhalu dopiero w XIX wieku. Gdy się przyjęły, szybko awansowały do rangi jednego z filarów diety. Były wdzięczne w uprawie nawet na stromych stokach i sycące, więc trafiały do niemal każdego posiłku: gotowane, tłuczone, dodawane do kapusty i do placków.

Kapusta i rzepa, warzywa na zimę

Warzywa musiały spełniać jeden warunek: dać się przechować na długą zimę. Dlatego tak ważna była kapusta, kiszona w wielkich beczkach, aby zapasu starczyło aż do wiosny. Podobną rolę pełniła rzepa, tania i sycąca. To one, obok ziemniaków, tworzyły warzywny fundament góralskiego stołu w chłodnych miesiącach.

Len, nie tylko na płótno

Len uprawiano przede wszystkim dla włókna, z którego tkano płótno na odzież. Miał jednak także drugie, kuchenne oblicze.

Olej z siemienia

Z lnianego siemienia tłoczono w wiejskich olejarniach olej. Używano go do omaszczania potraw, szczególnie w okresie postu, gdy był jednym z niewielu dopuszczalnych tłuszczów spożywczych. W ten sposób jedna roślina ubierała i karmiła górala.

Rośliny mniej oczywiste: czosnek i koniczyna

Nie wszystko na podhalańskich polach służyło tylko własnemu garnkowi. Niektóre uprawy stały się lokalną specjalnością i towarem.

Czosnek z Maruszyny i Skrzypnego

Prawdziwą ciekawostką jest czosnek uprawiany w Maruszynie i Skrzypnem. Tamtejsze hodowle, sięgające nawet dziesięciu arów, dostarczały czosnku na handel.

Czosnek wożony aż do Gdańska

Skala tej uprawy bywała na tyle poważna, że czosnek z tych wsi wożono na sprzedaż nawet do odległego Gdańska. To pokazuje, że podhalańskie rolnictwo nie było wyłącznie samowystarczalnym gospodarowaniem na własne potrzeby.

Koniczyna dla zwierząt

Pod koniec XIX wieku pojawiła się na polach koniczyna, uprawiana głównie jako pasza. W okresie międzywojennym zajmowała już około jedenastu procent gruntów ornych, co pokazuje, jak rosło znaczenie hodowli.

Co z tego jadł człowiek, a co zwierzęta

Nie wszystko, co rosło, trafiało na ludzki talerz. Podstawową paszą dla zwierząt było siano. Ceniono też słomę: owsiana uchodziła za lepszą, jęczmienna za gorszą. Ten podział pokazuje, że każda roślina miała na Podhalu swoje ściśle określone miejsce, a nic nie mogło się zmarnować.

Pytania i odpowiedzi

Najczęściej zadawane pytania

Najważniejszym zbożem był owies, bo znosił górski klimat lepiej niż inne gatunki. To z mąki owsianej powstawały codzienne bryjki, kluski i placki, więc stanowił podstawę wyżywienia wiejskich rodzin. Owies był tak istotny, że wiązano z nim nawet obrzędy, dodając do siewu ziarno poświęcone w dniu świętego Szczepana. Dopiero później jego pozycję zaczęły podważać ziemniaki.

Choć dziś wydają się odwieczne, ziemniaki, po góralsku grule, rozpowszechniły się na Podhalu dopiero w XIX wieku. Gdy się przyjęły, szybko awansowały do rangi jednego z filarów diety. Były wdzięczne w uprawie nawet na stromych stokach i sycące, więc trafiały niemal do każdego posiłku. Jadano je gotowane, tłuczone, dodawane do kapusty i do placków.

Warzywa musiały spełniać jeden warunek: dać się przechować na długą zimę. Najważniejsza była kapusta, kiszona w wielkich beczkach, aby zapasu starczyło aż do wiosny. Podobną rolę pełniła rzepa, tania i sycąca. To one, obok ziemniaków, tworzyły warzywny fundament góralskiego stołu w chłodnych miesiącach.

Tak, i to na zaskakującą skalę. Prawdziwą ciekawostką jest czosnek uprawiany w Maruszynie i Skrzypnem, gdzie hodowle sięgały nawet dziesięciu arów. Czosnek z tych wsi wożono na sprzedaż nawet do odległego Gdańska. Pokazuje to, że podhalańskie rolnictwo nie było wyłącznie samowystarczalnym gospodarowaniem na własne potrzeby.

Len uprawiano przede wszystkim dla włókna, z którego tkano płótno na odzież. Miał jednak także drugie, kuchenne oblicze. Z lnianego siemienia tłoczono w wiejskich olejarniach olej, używany do omaszczania potraw, szczególnie w okresie postu. W ten sposób jedna roślina zarazem ubierała i karmiła górala.

Gleby Podhala, z domieszką torfu, gliny i madów, nie należały do żyznych, a wysokość i klimat dodatkowo utrudniały uprawę. W tych warunkach owies radził sobie lepiej niż inne zboża i rodził nawet na trudnych polach. Dlatego stał się podstawą wyżywienia i bazą codziennych bryjek, klusek oraz placków. Na najbardziej stromych stokach opłacało się poza tym uprawiać właściwie tylko ziemniaki i kapustę.

Jarzec to jare zboże, czyli siane wiosną, uprawiane na Podhalu obok owsa i jęczmienia. Uzupełniało owsianą podstawę, dając ziarno oraz słomę na paszę. Jęczmień, z którym je zestawiano, uprawiano tu jeszcze do lat sześćdziesiątych XX wieku, często w płodozmianie po ziemniakach. Te zboża razem tworzyły uzupełnienie dla dominującego owsa.

Czosnek uprawiano głównie w Maruszynie i Skrzypnem, gdzie tamtejsze hodowle sięgały nawet dziesięciu arów. Dostarczały one czosnku nie tylko na własne potrzeby, ale i na handel. Skala bywała na tyle poważna, że wożono go na sprzedaż aż do odległego Gdańska. To jeden z dowodów, że podhalańska wieś potrafiła wytwarzać towar, a nie tylko żywność dla siebie.

Koniczyna pojawiła się na podhalańskich polach pod koniec XIX wieku i uprawiano ją głównie jako paszę. W okresie międzywojennym zajmowała już około jedenastu procent gruntów ornych. Ten wzrost dobrze pokazuje, jak rosło znaczenie hodowli w gospodarstwie. Coraz więcej ziemi przeznaczano więc nie na jedzenie dla ludzi, lecz na karmę dla zwierząt.

Podstawową paszą dla zwierząt było siano. Ceniono też słomę, przy czym owsiana uchodziła za lepszą, a jęczmienna za gorszą. Z czasem dołączyła do nich koniczyna, uprawiana specjalnie na paszę. Ten podział pokazuje, że każda roślina miała na Podhalu swoje ściśle określone miejsce, a nic nie mogło się zmarnować.

Źródła i literatura

Zapraszamy do stołu

Spróbuj kuchni Podhala u źródła

Kwaśnica, oscypek z grilla, placki po zbójnicku, dania, o których piszemy, podajemy codziennie przy Kościeliskiej 8.